fot. Teresa Szczęsna-Grotowska
Rady dla serca
Jedna z uczestniczek wyprowadziła się od partnera, lecz chciałaby za jakiś czas ponowić rozmowę z nim o związku. Użyła sformułowania „rozstaliśmy się”. Trener uświadomił jej, że nasze życie uczuciowe można podzielić na 2 etapy: szukania partnera i pracy nad związkiem. Jego zdaniem ona nadal pracuje. Świadome kochanie wymaga od nas odważnego pytania partnera, co czuje w danej chwili, czego chce, czego się obawia. Żeby sprawnie rozwiązywać problemy, nie należy długo czekać ze stawianiem tych pytań. Na drugi dzień ta sama osoba przyznała:
- Czuję się już znacznie lepiej, wiem jaki powinien być mój następny krok.
Sercu lżej.
W kręgu potrzeb
Wszystkie dziewczyny gromadzą się w ścisłym kręgu, twarzami do środka. Naokoło chodzą mężczyźni. Naszym zadaniem jest głośne wyrzucanie z siebie tego, czego oczekujemy od mężczyzn:
- Żeby nas częściej przytulali!
- Żeby pomagali w pracach domowych!
- Żeby nie mówili, że nasze problemy to pierdoły!
Lista życzeń nie chce się skończyć, co chwila wybuchamy śmiechem. Kiedy przychodzi kolej na męską mniejszość – ta długo siedzi w milczeniu. W końcu pada kilka zdań:
- Żeby tyle nie gadały!
- Żeby nie przepadały w sklepie z ciuchami na wiele godzin!
W końcu słyszę z ust Tadeusza najważniejsze zdanie:
- Żeby mówiły wprost, czego od nas chcą i oczekują.
Najważniejsze w budowaniu związku jest stawianie konkretnych celów, ponad stereotypami i panującymi schematami. Warto wzajemnie poznać te wartości, które nosimy w sobie. Wyrażenie konkretnych potrzeb nie dopuszcza do napięć w związku – umiejętne korzystanie z asertywności wspiera go, pomaga przy tym nie ranić partnera.
Taniec na pożegnanie
Z głośników płynie hawajska relaksująca muzyka, a my tańczymy, wypełniając całą przestrzeń sali. Mamy za zadanie naśladować ruchy partnera. Zabawnie to wygląda, więc śmiejemy się serdecznie, czując, że potrzebna była nam grupowa bliskość. Dzięki niej zyskaliśmy nową definicję miłości. Przez 2 dni zdążyliśmy obdarzyć się sporą dawką zaufania, zwierzyć ze spraw, które wielu leżały na sercu przez lata. Rozchodzimy się, obiecując sobie zmiany w życiu uczuciowym. Głośno, żeby mieć silniejsze poczucie zobowiązania. Zadzwonię niedługo do Sylwii z kursu – zobaczymy, czy nie uciekła od głosu własnego serca…
Sylwia Ogrodniczak